Odważnie i Wytrwale w Sprawiedliwości

Komentarz do parszy „Wajeszeb” (części „I_osiadł”):
Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,1-40,23;
Am 2,6-3,8; Dz 7,9-16;
 
Rozważanie należy zacząć od samodzielnego
przeczytania lub wysłuchania fragmentów Biblii.

 
1. Służba Josefa w Micraim
 
Choć jest to dalsza część historii,
jej objaśnianie lepiej zacząć od historii
służby Josefa jako niewolnika w Micraim (Egiptach),
ponieważ pokazuje to jakim na prawdę był człowiekiem:
 
„I było od czasu,
gdy go ustanowił nad domem swoim
i nad wszystkim, co posiadał,
błogosławił יהוה domowi Micrejczyka gwoli Josefowi,
i było błogosławieństwo Wiekuistego
nad wszystkim, co posiadał w domu i na polu.
I zostawił wszystko, co posiadał, w ręku Josefa;
i nie troszczył się przy nim o nic,
wyjąwszy o chleb, który pożywał.
A był Josef pięknej postaci, i pięknego wejrzenia.
I stało się po zdarzeniach tych,
iż zwróciła żona pana jego oczy swe na Josefa,
i rzekła: „Połóż się zemną!”
Ale on wzbraniał się, i rzekł do żony pana swojego:
„Oto pan mój nie troszczy się przy mnie o nic, co w domu,
a wszystko, co posiada, oddał w ręce moje.
Niema wyższego w domu tym nade mnie,
a nie odmówił mi niczego prócz ciebie,
przeto żeś ty żoną jego;
i jakże miałbym spełnić tę niegodziwość wielką,
i zgrzeszyć przeciw Bogu!?”
I stało się, że choć namawiała Josefa codziennie,
nie usłuchał jej, by położyć się przy niej i być z nią.
I zdarzyło się dnia pewnego,
że wszedł do domu, by załatwić sprawę swoją;
a nikogo z domowników tam w domu nie było.
I pochwyciła go za szatę jego,
i rzekła: „Połóż się ze mną!”
Lecz on zostawił szatę swą w ręku jej,
uciekł, i wyszedł na ulicę.
I stało się, – gdy zobaczyła,
że zostawił szatę swą w ręku jej, a uciekł na ulicę:
Że zawołała na domowników swoich,
i rzekła do nich, mówiąc:
„Patrzcie, sprowadził nam Abria, by swawolić z nami!
Przyszedł do mnie, aby położyć się ze mną:
lecz zawołałam głosem wielkim; i było, gdy usłyszał,
że podniosłam głos mój i zawołałam,
zostawił szatę swą u mnie i uciekł, i wyszedł na ulicę.””
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 39,5-15)
 
Tekst Tory przedstawia bardzo jasno i pewne,
że z błogosławieństwem i prowadzeniem Boga
Josef był pracowity, uczciwy i rzetelny;
tak że powodziło mu się we wszelkich działaniach
i tym zasłużył na to, żeby zostać przełożonym sług…
Ta jego publiczna postawa jest jedną ważną lekcją,
bo Bóg posyła nas jako świadectwo i wzór dla innych;
ale w tej historii jest coś ważniejszego i trudniejszego:
Josef był sprawiedliwy także w ukryciu, sam dla siebie,
kiedy nikt nie patrzył, kiedy tego nie okazywał…
Choć ulegnięcie naciskom żony jego ówczesnego pana
mogło być dla niego łatwiejsze i znacznie korzystniejsze
niż opieranie się coraz bardziej wzmagające problem;
to Josef pozostawał niezachwianie wierny sprawiedliwości,
zgodnie z Bożym Prawem odmawiał grzechu cudzołóstwa
nawet gdy narażało go to za poważne trudności,
nawet gdy miał z tego powodu cierpieć…
 
„I wziął go pan Josefa, i oddał go do więzienia,
do miejsca, gdzie więźnie króla więzieni byli.
I był on tam w więzieniu; ale był יהוה z Josefem,
i zwrócił nań przychylność, i użyczył mu łaski
w oczach przełożonego więzienia; i oddał przełożony więzienia
w moc Josefa wszystkich więźniów będących w więzieniu;
a wszystkim, co tam robić mieli, on rozporządzał.
Przełożony więzienia nie wglądał w nic, co pod ręką jego było;
gdyż był יהוה z nim, a cokolwiek czynił, יהוה poszczęścił.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 39,20-23)
 
…I istotnie cierpiał za swą sprawiedliwość,
stracił zaszczytną pozycję w domu swego pana,
stracił dobrą pracę, zaufanie i zasłużony szacunek,
został wtrącony do więzienia, znów był na dnie…
Ale nie załamał się z tego powodu, nie narzekał,
nie złorzeczył Bogu ani ludziom, nie zrezygnował;
lecz nadal trwał przy swojej wierze i ideałach
wykonując należycie swe obowiązki i służąc prawdzie,
czym znów zapracował sobie na zaufanie i pozycję,
czym znów świadczył o Bogu, który był z nim…
 
Wiedząc z dalszych dziejów jaką osobą był Josef,
można teraz wrócić do początku jego historii,
żeby właściwe rozumieć jego zachowania…
 
2. Josef Skarży się na Braci
 
„Oto rodzinne dzieje Jakuba.
Josef w wieku siedemnastu lat
był wraz z bracią swoją pasterzem trzód,
on to młodzieniec – z synami
Bilhy i Zylpy, żon ojca swojego.
I donosił Josef oszczerstwa ich złośliwe ojcu ich.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,2)
 
Czytając o tym, że Josef donosił na braci
dzieci mogłyby powiedzieć o nim „skarżypyta”,
a starsi pamiętający czasy komunizmu w Polsce
nazwać go „tajny współpracownik, pseudonim ‚Józek'”
postrzegając to zachowanie jako złą i hańbiącą postawę;
jak to zwykle ukarany pod wpływem donosu postrzega…
Ale Josef nie donosił totalitarnym organom opresji
na ludzi walczących o wolność i sprawiedliwość,
nie narzekał też, że inne dzieci go nie lubią;
ale widząc złe zachowania swoich starszych braci,
których jako młodszy brat nie miał autorytetu skarcić,
którego nie posłuchaliby górując nad nim wiekiem,
szukał u ojca pomocy w napomnieniu ich i pouczeniu,
żeby mogli się poprawić i wrócić do prawości.
 
Josef będąc jeszcze młodzieńcem
stawiał sprawiedliwość na pierwszym miejscu
i choć narażał się tym na znienawidzenie,
nie powstrzymywał i nie ukrywał tego,
co należało właściwie powiedzieć i uczynić,
żeby utrzymać porządek w rodzinie…
 
3. Prorocze Sny Josefa
 
„I śnił się Josefowi sen,
i opowiedział braciom swoim;
i znienawidzili go jeszcze bardziej.
Rzekł bowiem do nich:
„Posłuchajcież sen ten, który mi się przyśnił.
Oto wiązem snopy wśród pola;
a oto powstał snop mój, i stanął;
a oto otoczyły go snopy wasze,
i kłaniały się snopowi mojemu.”
I rzekli mu bracia jego:
„Alboż jako król królować chcesz nad nami?
Alboż jako władca władać chcesz nami?”
I zaczęli go jeszcze bardziej nienawidzić
za sny jego, i za słowa jego.
I śnił mu się jeszcze sen inny,
i opowiedział go braciom swoim, i rzekł:
„Oto przyśnił mi się znowu sen; a oto
Słońce i Księżyc i jedenaście gwiazd kłaniają mi się.”
I opowiedział to i ojcu swojemu, jak i braciom swoim;
i zgromił go ojciec jego, i rzekł doń:
„Cóż to za sen, co ci się przyśnił?
Czyliż mamy przyjść ja, i matka twoja,
i bracia twoi, aby ci się pokłonić ku ziemi?”
I pałali [nienawiścią] przeciw niemu bracia jego;
a ojciec jego pomiarkował sobie tę rzecz.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,5-11)
 
Ponownie ktoś mógłby pomyśleć o tym źle,
podobnie jak uczynili to krewi Josefa
tuż po tym, jak usłyszeli o jego snach:
– że wywyższa się ponad starszych braci;
– że chciałby czci nawet od swych rodziców;
za co znienawidzić go za te słowa…
 
A jednak dalsza historia biblijna,
wydarzenia, które opisują dalsze czytania;
pokazują, że mimo wszelkich ludzkich wysiłków,
że mimo próby zabicia i sprzedawania w niewolę;
sny Josefa nie były jego własną, ludzką fantazją,
nie były pragnieniem wyższości ani odbierania czci;
on sam wiedział doskonale, że to nie jego myśli,
ale proroctwo, które otrzymał od Boga…
 
„Zaiste, nie czyni Wszechmogący יהוה nic,
jeśli nie objawił Swego planu swym sługom, prorokom.
Gdy lew zaryczy, któż by się nie bał?
Gdy Wszechmogący יהוה każe, któż by nie prorokował?”
(Am 3,7-8)
 
„I doszło mnie słowo יהוה tej treści: (…)
Ciebie więc, synu człowieczy,
ustanowiłem stróżem domu Iszraela;
gdy usłyszysz słowo z Moich ust,
przestrzeżesz ich W MOIM IMIENIU.
Gdy mówię do bezbożnego: Bezbożniku, na pewno umrzesz;
a ty nic nie powiesz, aby odwieść
bezbożnego od jego postępowania,
wtedy ten bezbożny umrze z powodu swojej winy,
lecz jego krwi ZAŻĄDAM OD CIEBIE.
Lecz gdy ostrzeżesz bezbożnego,
aby się odwrócił od swojego postępowania,
a on się nie odwróci od swojego postępowania,
to umrze z powodu swojej winy,
lecz ty uratujesz swą duszę.”
(Ez 33,1.7-9)
 
Prawdziwy prorok Boga doskonale wie,
że proroctwa od Stwórcy nie można ukrywać,
bo wtedy odpowiedzialność za złe skutki tego
i karę za to bierze się całkowicie na siebie.
Josef wiedząc o tym, że dostał proroctwo,
nie mógł milczeć nawet pomimo tego faktu,
że wiedział, że wzbudzi to nienawiść braci,
o czym przekonał się przecież już wcześniej;
przecież prorocze sny o swoim wywyższeniu
opowiadał im dwukrotnie…
 
4. Knowania Braci
 
„I spostrzegli go z daleka;
zanim zaś zbliżył się do nich,
uknuli przeciw niemu, aby go zabić.
I rzekli jeden do drugiego:
„Oto snowidz ów idzie!
A teraz pójdźmy, a zabijmy go,
wrzućmy go w jaki dół, a powiemy:
Zwierz dziki pożarł go;
a zobaczymy co się stanie ze snów jego!””
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,18-20)
 
O tym jak wielka była ówczesna różnica
między sprawiedliwością Josefa i większością jego braci,
a także jak potężna ich nienawiść do niego
najdobitniej świadczy fakt, że nie tylko pomyśleli,
nie tylko rozmawiali ze sobą o tym głośno,
ale faktycznie spełnili swój podły zamiar,
żeby podnieść ręce na jego życie…
 
Nie wszyscy z nich byli jednak tak źli,
dwóch chciało nawet uratować brata od śmierci;
ale jednak zabrakło im odwagi i stanowczości,
żeby powiedzieć i spełnić tę sprawiedliwość…
 
4a. Reuben Chce Ocalić Josefa
 
„I usłyszał to Reuben,
i ocalił go z ręki ich, i rzekł: „Nie zabijajmy go!”
I rzekł do nich Reuben: „Nie rozlewajcie krwi;
wrzućcie go do dołu owego, co na puszczy,
a ręki nie podnieście nań!”
Aby ocalić go z ręki ich,
aby go zwrócić ojcu swemu.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,21-22)
 
Pierwszym z braci, który chciał uratować Jakuba
był Reuben – najstarszy ze wszystkich synów Jakuba,
pierworodny, który z urodzenia powinien im przewodzić,
który powinien mieć największy autorytet i posłuch…
A mimo tego nie odważył się powiedzieć wprost,
że ich zamysły są niesprawiedliwe i szkodliwe;
nie odważył się na to, co wcześniej najmłodszy Josef
czynił otwarcie i bez zawahania wielokrotnie…
 
Reubenowi zabrakło nie tylko odwagi,
żeby wprost uczynić to, co wtedy należało;
ale też konsekwencji w realizacji swego planu…
 
„Reuben zaś wrócił do dołu,
a oto nie było już Josefa w dole!
I rozdarł szaty swoje.
I wrócił do braci swoich, i rzekł:
„Chłopca nie ma! A ja, gdzież się schronię?””
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,29-30)
 
…bo zamiast być na miejscu i dopilnować tego,
że Josefowi w dole nie stanie się nic złego;
zostawił go tam na past pałających nienawiścią braci,
którzy pod jego nieobecność mogli zmienić zdanie
i jednak uczynić Josefowi coś złego…
 
4b. Jehuda(h) Ocala Josefa
 
„I zasiedli jeść chleb,
i podnieśli oczy swoje i spostrzegli,
a oto – karawana Iszmaelitów przybywa z Gilead;
a wielbłądy ich niosły korzenie, i balsam i lotus;
a szły, aby sprowadzić to do Micraim.
I rzekł Jehuda(h) do braci swoich:
„Jakaż korzyść, że zabijemy brata naszego,
a zataimy krew jego?
Pójdźcie, a sprzedajmy go Iszmaelitom,
a ręka nasza niech nie będzie na nim;
gdyż bratem naszym, ciałem naszym on!”
I usłuchali bracia jego.
A gdy przechodzili mężowie Midjaniccy, kupcy,
wyciągnęli i wyjęli Josefa z dołu, i sprzedali Josefa
Iszmaelitom za dwadzieścia srebrników;
a ci sprowadzili Josefa do Micraim”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 37,25-28)
 
Drugim podejmującym próbę ratowania Josefa był Jehuda(h),
który zaproponował sprzedanie brata kupcom z karawany,
których tekst tej historii nazywa Iszmaelitami i Midjanitami:
nazwami dwóch plemion potomków ich pradziada Abrahama
(jedno z nich musi symbolicznie oznaczać koczownika,
a drugie wskazuje właściwego przodka i pochodzenie);
co oznacza, że na pewno byli oni ich krewnymi…
 
Jehuda(h) mógł więc mieć nadzieję nie tylko na to,
że sprzedając go im, zachowa życie swego brata,
choćby w niewoli w obcym kraju, gdzie go sprzedadzą;
ale że jako krewni oni odwiozą go do ich ojca,
tym bardziej, że Chebron, gdzie mieszkał Jakub
(który za syna powinien być gotów dać więcej
niż jakikolwiek człowiek za zwykłego niewolnika,
więc taka sprzedaż bardziej by się im opłacała),
znajdował się po drodze do Ziemi Micraim (Egiptów),
którą powinni oni podróżować idąc z Szechem
(była też druga, zachodnia droga nadmorska,
ale rozdzielały się one daleko na północy).
 
4c. Podsumowanie Zamach na Josefa
 
Ostatecznie cały ten spisek na życie Josefa,
a także wszystkie nieudolne próby ratowania go;
okazały się elementami planu Jednego Boga,
który chciał posłać Josefa do obcego kraju,
żeby tam doświadczyć go i wielce wywyższyć,
spełnić objawione mu proroctwa o panowaniu
użyć do ocalenia całej rodziny od plag
i doprowadzić do rozwinięcia Narodu Iszraela.
 
5. Jehuda(h) i Tamar
 
Kolejnym wątkiem w czytaniu tego Szabatu,
który przerywa historię Josefa opisując innego brata
jest sprawa Jehudy z jego synami i synową – Tamar;
a konkretnie jej małżeństwa w jego rodzinie…
 
„A był Er, pierworodny Jehudy,
zły w oczach יהוה, i uśmiercił go יהוה.
Tedy rzekł Jehuda(h) do Onana:
„Idź do żony brata twojego, a spowinować się z nią,
i ustanów potomstwo bratu twojemu.”
Lecz wiedział Onan, iż nie jego będzie to nasienie;
i bywało, ile razy wchodził do żony brata swojego,
marnował je na ziemię,
by nie dać potomstwa bratu swemu.
I złem było w oczach יהוה,
to co czynił; i uśmiercił go także,
I rzekł Jehuda(h) do Tamar, synowej swojej:
„Pozostań wdową w domu ojca twojego,
aż podrośnie Szela, syn mój;” bo myślał:
może umarłby i on, jak bracia jego.
I poszła Tamar, i zamieszkała w domu ojca swego.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 38,7-11)
 
Tamar wyszła za mąż za najstarszego syna Jehudy,
który z powodu swych grzechów umarł bezpotomnie;
dlatego zgodnie z biblijnym PRAWEM LEWIRATU
(Debarim/5Moj/Deuteronomion/Pwt 25,5-10; Rz 7,1-3)
(które, jak dowodzi ta historia, było znane
i praktykowane przed nadaniem Tory na Sinaiu,
naturalnie wypisane w sercach w ludzi – Rz 2,14);
została ona wydana za kolejnego z synów Jehudy,
najbliższego krewnego zmarłego bezpotomnie brata…
…który także okazał się podłym grzesznikiem,
który nie szanował pamięci swego zmarłego brata,
nie chciał spełnić wobec niego tego obowiązku
spłodzenia potomka i nazwania go imieniem brata;
za co także został ukarany bezpotomną śmiercią…
 
„I przyszli do niego cedukim,
którzy mówią, że nie ma zmartwychwstania,
i pytali go [podstępnie], mówiąc:
Nauczycielu! Mosze(h) napisał nam:
Jeśliby czyjś brat umarł i pozostawił żonę,
a nie pozostawił dziecka, wówczas brat jego winien
pojąć ją za żonę i wzbudzić potomstwo bratu swemu.
Otóż, było siedmiu braci, pierwszy pojął żonę,
a umierając nie pozostawił potomstwa.
Wtedy pojął ją drugi, ale i on umarł
nie pozostawiwszy potomstwa. Tak samo i trzeci.
I tak pojęło ją siedmiu braci,
i nie pozostawili potomstwa.
W końcu, po wszystkich, zmarła też i ta niewiasta.
Przy zmartwychwstaniu, gdy powstaną z umarłych,
którego z nich żoną będzie?
Bo tych siedmiu miało ją za żonę.
Odpowiedział im Jeszua: Czy nie dlatego błądzicie,
że nie znacie Pism ani mocy Bożej?
Albowiem gdy powstaną z martwych,
ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić,
lecz będą jako aniołowie w Niebiosach.
A co do umarłych, że zostaną wskrzeszeni,
czy nie czytaliście w księdze Moszego,
jak to Bóg rzekł przy krzaku do niego:
Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba?
Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.
Jesteście w wielkim błędzie.”
(Mk 12,18-27; także Mt 22,23-32; Łk 20,27-40)
 
Inaczej niż peruszim („faryzeusze”) (Dz 23,8),
którzy tworzyli różne tradycyjne interpretacje
i mimo różnic byli zainteresowani dyskusją o tym,
rozważaniem, argumentami, wykładnią Pisma Świętego,
dlatego wzajemnie ciągle poddawali się próbom,
poprzez które mogli uczyć się i wzrastać (Łk 20,39):
Jeszua (Jezus) był z pewnością rodzajem perusza,
który owszem różnił się od innych poglądami i praktyką,
ale miał podobne podejście do rozumienia Pisma;
cedukim (saduceusze) uznawali „tylko sam tekst”,
a właściwe swoje niby-dosłowne jego zrozumienie,
które nierzadko było zupełnie błędne, bez głębi,
zawierające wiele zaślepiających dogmatów
i pełne bardzo poważnych braków w rozumieniu,
które często wymaga zebrania i połączenia faktów,
a następnie wywnioskowania prawdy z całości…
Dlatego właśnie podeszli oni do Jeszui (Jezusa)
licząc na to, że ich pytanie go tylko ośmieszy,
przekonani, że nie ma na nie dobrej odpowiedzi…
I dlatego właśnie Jeszua odpowiedział im prawdą,
która zakpiła z ich kpiny nie dając im zrozumienia,
ale zatrzymując w ciemności, w której chcą być:
– prawdą jest, że aniołowie nie potrzebują małżeństw,
bo nie umierają ze starości, mogą żyć wiecznie,
więc nie potrzeba im kolejnych pokoleń by trwać;
– prawdą jest też, że jeśli tylko aniołowie chcą,
to potrafią wziąć lub uczynić sobie ciała i współżyć,
co przecież było grzechem, za który Bóg zesłał potop
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 6,1-4; 1P 3,18-20; 2P 2,4-5);
– prawdą jest, że Bóg pierwotnie uczynił ludzi parami
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 1,27; 2,24; Mt 19,4-5; Mk 10,6-8),
związkiem mężczyzny z kobietą, a nie samotnymi bytami,
więc to jest doskonałość, która powinna być wieczna…
…łącząc wszystko to razem w pełną i zgodną całość
prawdą jest zatem to, co powiedział Jeszua (Jezus),
że NIE BĘDĄ SIĘ ŻENIĆ ANI WYCHODZIĆ ZA MĄŻ [ZNÓW]
(co wystarczyło, by zamknąć usta zaskoczonym rywalom);
co wcale nie przeczy temu, że wciąż będą małżeństwa,
bo trwając w dotychczasowym wcale tego nie trzeba:
można dotrzymać wierności słowom z przed śmierci
i MOŻNA CHCIEĆ BYĆ RAZEM ZE WZGLĘDU NA MIŁOŚĆ,
a nie tylko po to, żeby móc mieć razem dzieci…
W przemienionych ciałach mogą istnieć małżeństwa,
w których nie chodzi wcale o cielesne współżycie,
ale po prostu o wzajemne dopełnianie się małżonków
i pełną duchową jedność całego człowieka,
jako która zostaliśmy pierwotnie stworzeni.
 
Historia synów Jehudy i Tamar jasno pokazuje,
że ci mężowie umarli bezpotomnie za swoje grzechy
zostali jawnie osądzeni i ukarani przez samego Boga,
który tym samym wydał na nich jasny i pewny wyrok:
są odstępcami niegodnymi życia w przyszłym świecie,
więc wcale nie będzie z nimi problemu wielu mężów…
…tak samo jak z tymi siedmioma z pytania cedukim!
Jedynym, którego można brać w tej sprawie pod uwagę
jest ten, który w swym życiu okaże się sprawiedliwy,
którego Bóg uzna za godnego życia wiecznego i przyjmie,
który zmartwychwstanie do życia w błogosławieństwie…
…o ile w ogóle taki będzie i żona będzie godna życia!
 
Choć słusznie wierzymy w zmartwychwstanie umarłych
i życie wieczne w przyszłym świecie dla sprawiedliwych;
to wiadomo także o „jeziorze ognia”, śmierci drugiej,
karze i ostatecznym zgładzeniu zatwardziałych grzeszników,
którzy nigdy się nie nawrócą ani nie poprawią życia;
dlatego wbrew chęci ludzi wcale nie musi być tak,
że sprawa przyszłego życia dotyczy wszystkich ludzi…
Dotyczy to tylko tych, którzy wybiorą wierność Bogu,
którzy przyjmą łaskę i powołanie do świętości,
którzy przemienią swe życia na wzór Mesjasza,
którzy w czynach wydadzą owoce godne nawrócenia!
 
Dalsza część historii Jehudy i Tamar
może wzbudzać kolejne poważne kontrowersje
co do sposobu, w jaki doszło do poczęcia jej synów:
udawała ona nierządnicę, Jehuda(h) skorzystał z „usług”:
 
„I doniesiono Tamar, mówiąc:
„Oto teść twój udaje się do Timny,
aby strzyc [tam] owce swe.”
I złożyła szaty wdowieństwa swego z siebie,
i okryła się zasłoną, a otuliwszy się siadła
u wrót Enaim, co na drodze do Timna;
widziała bowiem, że wyrósł Szela,
a ona nie oddana mu za żonę.
I ujrzał ją Jehuda(h), i poczytał ją
za nierządnicę, gdyż zakryła była twarz swoją.
I zwrócił się ku niej ku drodze, i rzekł:
„Pozwólże, pójdę do ciebie!”
Gdyż nie wiedział, że to synowa jego.
I rzekła: „Co mi dasz, jeżeli pójdziesz do mnie?”
I rzekł: „Poślę ci koźlątko z trzody:”
I rzekła: „Czy dasz zastaw, aż przyślesz.”
I rzekł: „Jakiż zastaw ci mam dać?”
I odpowiedziała: „Pieczęć twą, sznur twój,
i laskę, co w ręku twoim.”
I dał jej, i poszedł do niej; i poczęła z niego.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 38,13-18)
 
„A gdy upłynęło około trzech miesięcy,
doniesiono Jehudzie mówiąc:
„Dopuściła się nierządu Tamar, synowa twoja,
a już oto brzemienna z nierządu.”
I rzekł Jehuda(h):
„Wyprowadźcie ją i niech będzie spalona!”
A gdy wyprowadzono ją, posłała do teścia swego,
by mu powiedzieć: „Od męża,
do którego to należy, brzemienna jestem.”
I rzekła: „Rozpoznajże czyja
ta pieczęć, i te sznury, i ta laska?”
I poznał Jehuda(h) i rzekł:
„Sprawiedliwsza ona [jest] ode mnie,
bo nie oddałem jej Szelemu, synowi mojemu.”
I nie poznawał jej więcej.
I okazało się w czasie porodu jej,
a oto bliźnięta w jej łonie.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 38,24-27)
 
Jeśli chodzi o postępowanie Tamar,
to w jej postępowaniu nie było nic nieetycznego:
była ona kobietą zaślubioną w rodzinie Jehudy,
której odmówiono spełnienia należnego jej prawa;
ponieważ nie mogła wyjść za mąż za innego mężczyznę,
znalazła sposób na wyegzekwowanie tego od Jehudy,
który był jedną z osób, która mogła ją wziąć za żonę.
Choć nawet żydowskie przekłady tej historii
tłumaczą „קדשה” („kodesza(h)”) jako „wszetecznica”;
nie musi ono oznaczać tylko „sakralnej [nierządnicy]”
(zakazane w Debarim/5Moj/Deuteronomion/Pwt 23,18),
ale także po prostu jakąś kobietę „oddzieloną”,
szukającą zaspokojenia potrzeb poza społecznością,
w której formalnie odmawiano jej do tego praw.
 
Wyjaśnienie postępowania Jehudy jest znacznie trudniejsze
bez znajomości ówczesnej kultury (niekoniecznie biblijnej),
w której nie było to tak jednoznacznie złe jak obecnie…
On wprost uznał ją za „nierządnicę” („זונה” („zona(h)”)):
wiadomo, że mężczyzna mógł mieć więcej żon lub nałożnic,
a Jehuda(h) był już w tym czasie samotnym wdowcem;
więc dopuszczając się tego nie zdradził swej żony,
która na pewno umarła przed tym wydarzeniem;
wiadomo także, że o postąpił z Tamar uczciwie
oferując jej zapłatę i wręczając żądany zastaw…
Potrzeba i różnica kultur utrudnia ocenę tego czynu,
który miał i swoje dobre i wyraźnie złe strony,
ale tak czy inaczej nie jest to godne naśladowania…
 
Na uznanie i naśladowanie zasługuje natomiast,
że Jehuda(h), gdy zdał sobie z tego sprawę,
publicznie PRZYZNAŁ SIĘ DO SWEJ WINY
i uniewinnił Tamar, którą chciał zabić,
a jej postępowanie uznał za słuszne…
Żal i skrucha są niezbędnymi elementami poprawy,
bez których nie ma pełni przebaczenia grzechu:
nie tylko wobec Boga, ale też ludzi.
 
„Jehuda(h) był ojcem Pereca i Zeracha;
a ich matką była Tamar.”
(Mt 1,3)
 
Ostatecznie trzeba zwrócić uwagę na fakt,
że od tego Jehudy i od tej Tamar,
z tego ich współżycia przy drodze
narodził się Perec („פרץ”, „przełom”)
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 38,29);
który jest przodkiem królewskiej dynastii:
króla Dawida oraz Maszijacha Jahuszui.
 
6. Sny Sług Faraona
 
Ostatnim istotnym tematem są sny sług faraon
i ich wyjaśnienia, które przedstawił Josef,
a które okazały się proroctwami od Boga
i doskonale się sprawdziły…
 
„I odpowiedzieli mu:
„Sen śnił się nam, a wytłumaczyć go niema komu.”
I rzekł do nich Josef:
„Wszak od Boga wytłumaczenia! Chciejcie mi opowiedzieć!”
I opowiedział przełożony podczaszych sen swój Josefowi,
i rzekł mu: „We śnie moim, a oto winorośl przede mną;
A na winorośli trzy gałązki; a ona zaledwie się rozwinęła,
puściła kwiat, i dojrzały szypułki jej w grona.
A puchar Faraona w ręku moim.
I wziąłem grona te, i wycisnąłem je w puchar Faraona,
i podałem puchar w rękę Faraona.”
I rzekł doń Josef:
„Oto wykład jego: trzy gałązki, to trzy dni:
Za trzy dni wywyższy Faraon głowę twoją,
a przywróci cię na stanowisko twoje,
i będziesz podawał puchar Faraona do ręki jego,
zwyczajem dawnym, gdy byłeś podczaszym jego. (…)”.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 40,8-13)
 
„Widząc zaś przełożony piekarzy,
że dobrze wytłumaczył, rzekł do Josefa:
„A ja we śnie moim: a oto trzy kosze
białego pieczywa na głowie mojej, a w koszu wierzchnim
wszelaka żywność Faraona, wyrobu piekarskiego;
ale ptactwo wyjadało ją z kosza z ponad głowy mojej”.
I odpowiedział Josef i rzekł:
„Oto wykład jego: trzy kosze to trzy dni:
Za trzy dni zdejmie Faraon głowę twoją z ciebie,
i powiesi cię na drzewie;
a zjadać będzie ptactwo ciało twoje z ciebie.””
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 40,16-19)
 
Podczaszy miał sen o winogronach i winie,
piekarz miał sen o pieczywie, o chlebie:
jasne jest to, że dostali takie symbole,
żeby wskazać im, że śnią o sobie samych;
co W PIERWSZYM SENSIE TYCH PROROCTW
właśnie tak się rzeczywiście spełniło:
dwóch oddzielnych ludzi w jednym czasie
doświadczyło tego, o czym mówiły te znaki…
 
Ale podobnie jak historia o „krzaku”
oprócz dosłownego sensu w tamtych dziejach
zawiera też głębsze pouczenia do wywnioskowania;
tak te 2 oddzielne proroctwa o chlebie i winie
łączą się w jedno objawienie o Mesjaszu Jeszui,
który posłużył się właśnie tymi produktami,
żeby na wieki upamiętnić swą służbę i śmierć,
żeby przy ich pomocy w Pesach to wspominać
i sam kolejno spełnił oba te sny:
 
Ciekawe i niezwykle pouczające jest też to,
że proroctwo o winie mówi o trzech dniach,
po których podczaszy miał wrócić do służby króla;
a tak samo Jeszua Mesjasz właśnie po trzech dniach
odzyskał życie aby w pełni służyć Bogu swą krwią…
Zaś drugie z proroctw także mówi o trzech dniach,
po których piekarz miał być powieszony na drzewie,
a Jeszua Mesjasz także był tak powieszony,
aby symbolicznie stać się pokarmem…
 
Chwała Bogu.