33 Parasza Bechukotaj (2016)

Parasza Bechukotaj (Wajikra/3Moj/Kpł 26,3-27,34) kończąca 3 Księgę Mojżeszową zawiera słowa Boga przekazane za pośrednictwem Moszego/Mojżesza i dotyczące 2 głównych zagadnień:

  • ogólnych warunków Przymierza między Bogiem i Jego Ludem – błogosławieństw za posłuszeństwo i przekleństw za odstępstwo od Tory,
  • przepisów dotyczących ślubów na rzecz Świątyni – poświęcania osób, domów, ziemi czy zwierząt na służbę Bogu, ofiarę lub do wykupienia.

 

W tym komentarzu omówiony zostanie pierwszy z tematów, który mówi o Przymierzu z Bogiem i jego ponownym zawarciu, odnowieniu, utwierdzeniu lub umocnieniu (Kpł 26,9); co zapowiadają, a właściwie przypominają też późniejsi prorocy tacy jak Jirmija/Jeremiasz (Jr 7,23; 11,1-7; 30,18-25/31,1; 31,31-40; 32,37-41), Jechezkel/Ezechiel (Ez 11,17-21; 36,22-38; 37,21-28) i Zecharja/Zachariasz (Za 8,7-8; 13,6-9) powtarzając te same obietnice (lub ich część), te same słowa.  Tanach (Stary Testament) zawiera również inne proroctwa, które są ściśle powiązane z tymi zapowiedziami i uzupełniają je o dodatkowe elementy w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do właściwej interpretacji tego zagadnienia, np. Jr 33,14-26 łączy omawiane Przymierze z objęciem władzy przez Mesjasza – potomka Dawida i zaprowadzeniem przez niego na Ziemi sprawiedliwości i Prawa (a nie śmiercią, która musiała nastąpić wcześniej, podczas wcześniejszego przyjścia, aby wypełnić uprawomocniające go proroctwa z Ps 22 i Iz 53 nie mogące zrealizować się później), a także wznowieniem i trwaniem służby kapłanów – potomków Lewiego, co się obecnie nie dzieje ani nie jest nawet oczekiwane przez większość ludzi uważających się za wierzących w biblijnego Boga (przeciwnych odbudowie we właściwym czasie jedynej ziemskiej Świątyni w Jerozolimie i składaniu w niej ofiar zgodnie z Torą (ofiary za grzech rzeczywiście nie będą potrzebne, skoro nie będzie więcej grzechu; ale pozostaną jeszcze codzienne, świąteczne, dobrowolne i dziękczynne)), choć zapowiadają to także inne proroctwa, np. Ml 3,1-4; Za 14,16-21; Iz 66,22-24.  Niestety sprawa ta omawiana jest przez chrześcijan głównie na podstawie jednego z tych fragmentów (Jr 31,31-34), który jest wzniosły i symboliczny, ale jednocześnie najmniej konkretny (Ezechiel zawsze pisze wprost o przestrzeganiu Przykazań), a do tego wyrwany z kontekstu, skrócony (dalsze wersety wykluczają odrzucenie Narodu Izraela) oraz Listu do Hebrajczyków (Hbr 8,8-12; 10,15-17), gdzie jest on przytaczany w takiej właśnie formie (pierwotni adresaci tego listu, którzy byli wierzącymi w Mesjasza żydami, dobrze znali Tanach – zarówno sąsiadujące wersety jak i dalsze konteksty, więc sami mogli je przytaczać weryfikując przesłanie listu, którego treści jeszcze nie uznali za objawioną lub właściwie interpretując go całościowo, czego większość ludzi dzisiaj niestety nie potrafi; nie mieli też powodu ani zamiaru, żeby cokolwiek z tekstu Pisma odrzucać). W oderwaniu od pierwotnego źródła z Tory, stało się to fundamentem dla nauczania o „Nowym Przymierzu” z Bogiem, które miałoby być zupełnie inne (jeśli chodzi o treść, a nie tylko formę) i częściowo sprzeczne z tym zawartym na Górze Synaj – wiązać się z odrzuceniem lub zmianą dużej części zawartych w nim Przykazań (co jest zabronione – Dewarim/5Moj/Pwt 4,1-2;  12,32/13,1 – Tora nakazuje sprawiedliwie skazać na śmierć i zabić proroka, który głosząc coś takiego, okazałby się fałszywym, uniemożliwiając takie postępowanie Mesjaszowi, który przecież musi być bezgrzeszny, musi być ofiarą bez skazy), a także Narodu Izraela jako ludzkiej strony, z którą zostało zawarte… Rozważając treść Tory i pozostałych biblijnych źródeł dotyczących tej sprawy można przekonać się, czy rzeczywiście cokolwiek mogło zostać unieważnione; czy też oryginalne warunki owego zapowiadanego „Nowego Przymierza” świadczą raczej o jego ścisłym związku ze „Starym Przymierzem” i stanowią jego przypomnienie, przywrócenie i umocnienie, podtrzymując i nakładając wymóg przestrzegania Prawa danego na Synaju przez tych wszystkich, którzy je już wcześniej zawarli lub dopiero przystępują do niego przyjmując odnowienie dokonane przez Mesjasza Jeszuę (Jezusa) wraz ze wszystkimi konsekwencjami – ograniczeniami, obowiązkami i przywilejami.

 

Według Tory obietnica Przymierza z Bogiem (Kpł 26,9-12), na którą składają się: pokój, bezpieczeństwo, dostatek pożywienia, istnienie Świątyni Boga pośród nas, przebywanie Boga z nami i bycie Jego Ludem; jest uzależniona od postępowania według Praw i przestrzegania Przykazań (Kpł 26,3) nadanych wraz z nią i stanowi nagrodę za posłuszeństwo, a nie propozycję alternatywy dla nieudanego porozumienia, którego nikomu nie udało się dochować – w rzeczywistości zawiedli tylko ludzie, którzy wybrali zło, a Bóg cały czas trwa wiernie przy tym, co określił, zsyłając kary za odstępstwo z góry przewidziane w dalszej części rozważanego tekstu. Analizując historię Narodu Izraelskiego trzeba zauważyć, że treść tej zapowiedzi została już kiedyś (częściowo) spełniona (Pwt 29,8-14; 2Sm 7,8-29; 1Krn 17,7-27): Bóg potwierdził słowa wypowiedziane na Synaju kiedy wędrówka Izraelitów po pustyni dobiegała końca i mieli w końcu otrzymać ziemię Kanaan; a także zawarł wieczne przymierze z Dawidem i jego potomkami powierzając im królewski tron Izraela oraz pozwolił Salomonowi zbudować Świątynię w Jerozolimie i Jego obecność zamieszkała pośród nich tak jak obiecał. Sami żydzi żyli też już w przekonaniu, że te obietnice się na nich spełniały (Ps 95; 100). Niestety mimo tego zostali oni później ukarani za odstępstwo od nakazów i zakazów Stwórcy: zgodnie z zapowiedziami zawartymi dalej w tej paraszy dotknęły ich plagi, miasto i Świątynia zostały zburzone, ludzie pozabijani lub zniewoleni; a prorocza zapowiedź została ponowiona, aby wezwać grzeszników do poprawy i umożliwić im powrót do prawości oraz jej ponowne, doskonalsze spełnienie w przyszłości; czego dziś oczekują tak wierzący Żydzi, jak i ci ludzie z narodów, którzy nawracają się do Boga Izraela i Jego Mesjasza.

 

Wszyscy powinniśmy mieć na uwadze, że wszystko co napisano w Biblii, nie zostało utrwalone tylko dla upamiętnienia dawnych dziejów i zwyczajów, ale ze względu na nas (Rz 4,23-24; 1Kor 9,9-10), aby stanowić skarcenie, pouczenie, pocieszenie i wzmocnienie, których możemy potrzebować aby przyjść do Boga i wytrwać w wierze w trudnych czasach; aby przemienić i ukształtować nas w sposób, który podoba się Stwórcy i dobrze służy nam i naszemu otoczeniu. Bóg pokazuje nam co uczynił w przeszłości, aby był to dla nas znak, że może z nami postępować podobnie, jeśli znajdziemy się w sytuacji podobnej do Izraelitów w czasach relacjonowanych przez Pismo Święte – dobrej lub złej. „Odnowione Przymierze” zostało zawarte i przypieczętowane krwią Mesjasza (Mt 26,28; Mk 14,24), więc jest ono absolutnie pewne, jednak na jego praktyczne wejście w życie wraz z powtórnym przyjściem Jeszui (Jezusa) wciąż oczekujemy, przygotowując się do tego, przyjmując i ucząc się przestrzegać tego wszystkiego, co będzie konieczne aby w nim trwać – Tory jaką Bóg nadał Swojemu Ludowi – Izraelowi i tym wszystkim, którzy się do niego przyłączą (a my przyłączamy się do Izraela, do którego zalicza się przecież zarówno Mesjasz, jak i wszyscy jego uczniowie, od których wszyscy kolejni wierzący, a poprzez których w końcu i my przyjęliśmy Dobrą Nowinę o zbawieniu). Skoro określonym na samym początku warunkiem zawarcia tego Przymierza jest przestrzeganie Przykazań nadanych wcześniej, jego uczestnikami na pewno nie staną się ci, którzy będą się im zatwardziale przeciwstawiać; tylko ci, którzy już będą je spełniać lub przynajmniej będą chętni i gotowi bez zawahania przyjąć je od powracającego Mesjasza.

 

Jeśli „Odnowione Przymierze” zawiera te same nagrody, kary i wymagania oraz jest zawarte z tymi samymi ludźmi (potomkami tych, którzy zawarli je wcześniej), nie różniąc się co do treści niczym od poprzedniego, to ktoś mógłby zadać pytanie: po co w ogóle je zawierać? Nawet gdyby jedynym powodem miało być poświadczenie tego, że Bóg ponownie przyjmuje Swój Lud i znów będzie mu błogosławił, byłoby to wystarczające uzasadnienie; ale nasz dobry Bóg na tym nie poprzestał, lecz postanowił zrobić znacznie więcej i pewna znacząca różnica między Przymierzem zawartym na Synaju i na Syjonie jednak istnieje… Treść Pierwszego Przymierza została zapisana na tablicach kamiennych i w Księdze/Zwoju Prawa, a obowiązkiem uczestniczących w nim ludzi było wprowadzenie jego treści do swoich serc i umysłów (Pwt 6,6; 30,10; 32,46) czyli poznanie, zrozumienie i przyjęcie oraz przestrzeganie wszystkich zawartych w nim nakazów i zakazów własną wolą i własnym wysiłkiem; podczas gdy ponowne zawarcie ma charakteryzować się tym, że to sam Bóg przemieni nasze martwe kamienne serca w żyjące mięsiste (Ez 11,19-20; 36,26-27), że to sam Bóg wypisze Swoje Prawa w naszych sercach (Jr 31,33) i dam znajomość, zdolność i chęć ich właściwego przestrzegania (Flp 2,13) oraz obrzydzenie do grzesznego sposobu życia, jakie wiedliśmy wcześniej (Ez 36,31). Od momentu jego wejścia w życie nie będziemy też musieli się już pouczać ani podporządkowywać rozkazom innych ludzi (Jr 31,34), ale wierność Bogu i właściwe postępowanie będą istotą naszej tożsamości i będą wypływać z naszego wnętrza, z natury (Rz 2,13-14) będziemy postępować tak jak nasz Nauczyciel – Mesjasz Jeszua według wzoru, który nam dał (Mt 16,24; Mk 8,34), wypełniając całą Torę (Mt 5,17-20) i spełniając dobre uczynki przewidziane dla nas do spełniania od dawna (Ef 2,10). Różnica między Przymierzami nie dotyczy jednak istnienia ani sporadycznego spełniania tych obietnic, ale ich powszechnej realizacji we wszystkich żyjących ludziach, o czym świadczy fakt, że według Biblii na długo przed przyjściem Jeszui Mesjasza istniały osoby lub nawet społeczności, w których Tora była wypisana w sercu (2Krl 23,21-25; 2Krn 31,20-21; Ps 37,30-31; 40,98-11; 119,9-16; Iz 51,7-8) – obecnie również jest tak, że niektórzy Prawa Boże znają, przestrzegają i ich nauczają, a inni wciąż muszą słuchać i się uczyć, co wciąż nie spełnia zapowiedzi proroka Jeremiasza. Dla każdego, kto choć przez chwilę się nad tym zastanowi, uzdolnienie do właściwego, sprawiedliwego i uczynnego życia to łaska znacząco przekraczająca samo darowanie win za dotychczas popełnione grzechy, bo gdzie bezkarny grzech nadal by trwał, tam nadal istnieliby również ludzie krzywdzeni przez grzeszników i cierpiący z tego powodu; podczas gdy usunięcie każdej potrzeby i chęci grzeszenia uwalnia nie tylko od zaciągania kolejnych win i potrzeby wymierzania kar; ale i od zła, którego doświadczać przestaną również niewinne ofiary przestępstw. W ten sposób Bóg pouczając nas i przygotowując do spełnienia tej obietnicy i pozostawiając nam wolny wybór czy chcemy przyjąć Jego Przymierze i żyć w taki sposób czy też nie; okazuje się jednocześnie w pełni miłosierny i w pełni sprawiedliwy, nie umniejszając żadnej z tych cech na rzecz okazania drugiej. Dla każdego z nas ważne powinno jednak być to, żeby w swoim życiu podjąć właściwą decyzję i opowiedzieć się po stronie, która zapewnia wieczne życie w błogosławieństwie, a nie śmierć; bo Bóg udzieli tej łaski tylko tym, którzy otworzą się na prawdę i zechcą ją przyjąć, nie będzie zmuszał do siebie tych, którzy Go definitywnie odrzucą.

 

Skoro w księgach Tanachu jest tyle pocieszających, zachęcających tekstów zapowiadających zjednoczenie i powrót Jehudy i Izraela do Ziemi Obiecanej, odbudowę Jerozolimy i Świątyni oraz życie w błogosławieństwie Stwórcy, które zostały wskazane wcześniej; wydawać by się mogło oczywistym, że właśnie któryś z takich fragmentów powinien być odczytywany jako haftara do tej paraszy w Szabat. A jednak według tradycji żydowskiej wybrany został zupełnie inny tekst, który z ludzkimi oczekiwaniami nie ma zbyt wiele wspólnego… Jr 16,19-17,14 zawiera surowe skarcenie za grzech i zapowiedź klęsk jakie dotknęły Izraela z ręki Babilończyków za odstępstwo od Boga – kult fałszywych bożków i pokładanie nadziei w ludziach zamiast Stwórcy. Takie podejście stanowi fundamentalną różnicę między prawdziwą religią, jaką był judaizm proroków i ogólnie judaizm w czasach przedmesjańskich, kiedy powstała tradycja czytań szabatowych (znana w czasach Mesjasza i apostołów) oraz judaizm mesjański / chrystianizm (prawdziwe chrześcijaństwo) w czasach relacjonowanych w Biblii, a większością współczesnych ruchów religijnych posługujących się tymi nazwami: dzisiejsi wierzący zwykle uważają, że skoro mają starodawną sukcesję i wielowiekową tradycję lub działa w nich Duch Boży, to są nieomylni i doskonali, a wszystko co robią jest właściwe i muszą tylko przekonywać innych do naśladownictwa, jednocześnie krytykując i potępiając błędy wyznawców innych religii, w szczególności żydów; co nie ma zbyt wiele wspólnego z biblijnym stanowiskiem w tej sprawie – karcenie oczywiście jest potrzebne, ale potrzeba czegoś więcej. Napomnienia skierowane w Piśmie do Narodu Żydowskiego nie dotyczą „ich”, tylko „nas” i nie są potępieniem obcych, ale wezwaniem do poprawy samych siebie. W Biblii naród wybrany przez Boga był „ludem twardego karku” (Pwt 9,6), który wielokrotnie sprzeciwiał się i odstępował od Stwórcy oraz był napominany i karcony, aby ostatecznie móc zostać przysposobionym i stać się godnym przebywania w Bożej obecności. Ówcześni żydzi mieli świadomość tego, że tak właśnie jest, dlatego przyznawali się do swoich błędów, przypominali sobie o nich czytając regularnie właśnie takie teksty, badali i udoskonalali samych siebie, a nie tylko nawracali otaczających ich niewierzących (co niestety odeszło w końcu na dalszy plan, a też jest ważne). Krytyczny stosunek do własnego poznania i zrozumienia prawdy, a także do przyjętych doktryn, jest niezbędny, aby móc się dalej rozwijać i wzrastać ku Bogu, a słowa świadczące przeciwko nam przebudzają z uśpienia, dlatego dobrze je słyszeć nawet jeśli przez chwilę nie wydaje się to przyjemne (Hbr 12,11)… Jeśli my, którzy jesteśmy już gotowi na to, żeby przyjmować karcenie i pouczenia od naszego Boga, rzeczywiście będziemy spełniać je w naszych życiach, czyniąc nie tylko rytualne obowiązki związane z przestrzeganiem Szabatów i świąt, ale i codzienną sprawiedliwość i uczynność; otaczający nas ludzie sami zobaczą to dobro, sami zechcą do nas przyjść i nas naśladować, aby też go doświadczyć; więc nie będzie trzeba atakować niczyich błędów, aby przekonywać ludzi do przejścia na właściwą drogę.

 

Księgi Brit Chadasza (Odnowionego Przymierza)(Nowego Testamentu) również zawierają kilka fragmentów odwołujących się do treści tej paraszy, w szczególności zaś do obietnicy zawartej na jej początku. Oprócz wersetów z Listu do Hebrajczyków wskazanych na początku są to 2Kor 6,14-18 oraz Obj 21,1-8. Drugi z nich upatruje ostateczne spełnienie tych zapowiedzi dopiero na Nowej Ziemi, w olam haba (przyszłym świecie), w którym ma już nie być grzechu ani śmierci; podczas gdy pierwszy, który zwyczajowo jest odczytywany wraz z tą paraszą podczas nabożeństw mesjańskich, zdaje się sugerować, jakobyśmy byli Świątynią Boga już teraz, ale czy na pewno tak jest? Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że mimo zachęcającego odwołania się do wersetu z obietnicą, cały fragment stanowi jednak skarcenie społeczności w Koryncie za współudział z niewierzącymi w bałwochwalczych praktykach i nieprawości; należałoby więc raczej rozumieć go jako wezwanie do poprawy i pouczenie, że powinniśmy być ową Świątynią, powinniśmy stać się synami i córkami Boga, którego wszyscy nazywamy naszym Ojcem; ale nie powinniśmy mieć przekonania, że jesteśmy nimi niezależnie od wszystkiego, ponieważ ten właśnie Bóg wymaga od nas oddzielenia się od tego, co niewłaściwe, nieczyste, grzeszne. Rozważając Boże obietnice i Przymierza całościowo, takimi jakimi one na prawdę są, biorąc pod uwagę wszystkie świadectwa na ten temat, musimy zrozumieć, że żadne z nich nie oferuje bezwarunkowego miłosierdzia ani bezkarności, a jedynym sposobem aby trwać w takim stanie jest całkowite podporządkowanie się Bogu i przemiana na wzór Jeszuy Mesjasza – przemiana w człowieka wypełniającego całą Torą i nie grzeszącego; bo dopiero wtedy, gdy nie będzie powodów aby nas karać, żadna kara rzeczywiście więcej nas nie spotka. Musimy mieć na uwadze, że kary i plagi opisane w paraszy Bechukotaj nie zostały zesłane na Naród Izraelski bezpośrednio po nadaniu Przymierza Synajskiego, tylko na jego warunkach, ale dopiero po tym, jak zostało ono umocnione przez ustanowienie dynastii królewskiej Dawida, z której wywodzi się Mesjasz; po zbudowaniu i przyjęciu przez Boga Świątyni Salomona i po tym, jak Bóg przebywał pośród Izraela przez wiele pokoleń i czynił dla nich wielkie cuda – długo po pierwszym spełnieniu obietnicy umocnienia Przymierza. Skoro Bóg raz ukarał i odrzucił tych, wobec których swoje Przymierze potwierdził, może to zrobić ponownie, gdybyśmy tak jak oni odwrócili się do Stwórcy plecami; dlatego nie możemy tego zrobić, musimy okazywać Bogu ufność i posłuszeństwo, jakich od nas oczekuje. Musimy wydawać owoce godne nawrócenia, o których mówił Jan udzielając chrztu (Łk 3,8).

 

Do rozważenia pozostaje jeszcze zakończenie tej sprawy przedstawione w Torze (Kpł 26,40-45) i mówiące o ukorzeniu się potomków odstępców na wygnaniu i przywróceniu Przymierza przez Boga. Według tego fragmentu Bóg wspomni na Przymierze z Jakubem, Izaakiem i Abrahamem (Kpł 26,42) i dlatego nie odtrąci ich potomków, wspomni też na Przymierze z ich przodkami, których wywiódł z Egiptu aby zostać ich Bogiem (Kpł 26,45), czyli innymi słowy przywróci dawniejsze Przymierza, w tym konkretnie to zawarte na Synaju; ale zanim to się stanie, ludzie muszą wyznać winy swoje i swoich przodków (które naśladują i kontynuują), przyznać się do złego postępowania (Kpł 26,40), muszą zadość uczynić za odstępstwa od Prawa (Kpł 26,43) i dopiero potem Bóg ponownie przyjmie tych, którym pozwolił przetrwać wszystkie plagi i kary, których zachował ze względu na skruchę, którą mieli okazać. Na tej podstawie widać, że droga do wejścia w „Nowe Przymierze” nie może polegać na odrzuceniu poprzedniego, bo wymaga raczej powrotu do niego; istotą różnicę stanowić może jedynie świadomość i wiara – własna, szczera potrzeba takiego postępowania, a nie tylko mechaniczne wykonywanie otrzymanych poleceń.

 

Ostatni werset tego rozdziału Księgi Kapłańskiej (Kpł 26,46) mówi o Ustawach, Prawach i Torach, a wszystkie te określenia występują w tekście w liczbie mnogiej. Choć samo to zdanie zdaje się wskazywać na wcześniejsze słowa zawarte w tym rozdziale lub księdze (podobnie jak ostatni werset kolejnego rozdziału), czyli tylko tekst pisany; według judaizmu rabinicznego jest to świadectwo istnienia Tory Pisanej i Tory Ustnej, czyli objaśnień bez których nie da się właściwie rozumieć ani przestrzegać spisanych Przykazań. Istnienie takich objaśnień w wielu sprawach rzeczywiście jest niezbędne aby Torę dało się w ogóle wypełniać, np. w Piśmie nie ma żadnych konkretnych informacji o sposobie obserwacji nowiów Księżyca i wyznaczania początków miesięcy, a Izraelici na pewno musieli wiedzieć jak to robić; zatem interpretacji mówiącej o istnieniu Tory Ustnej nie można odrzucić, bo są powody dla uznania jej słuszności. Niestety nie można mieć jednak pewności co do tego, czy te ustne pouczenia zostały przekazane w sposób wierny i bez zmian od samego początku do naszych czasów; wiadomo bowiem, że w niektórych sprawach z czasem zachodziły jakieś zmiany, a różne odłamy judaizmu, czy nawet różne szkoły w ramach tych samych odłamów mają różne poglądy co do pewnych Przykazań, co samo z siebie świadczy o tym, że nie jest znane pewne świadectwo o tym, jakie one były wcześniej; że jakieś wyjaśnienia zostały zagubione i zrekonstruowane, zmienione lub wymyślone i powszechnie przyjęte później. Mając na uwadze argumenty za i przeciw nie można niczego rozstrzygać z góry, trzeba poznawać żydowskie tradycje i na podstawie merytorycznych argumentów odkrywać ich pochodzenie i autentyczność – nie należy zwalczać tych, które są zgodne, a czasami nawet wprost poświadczone przez Pismo, ale raczej ich przestrzegać; nie można jednak uznawać takich, o których nawet Tanach świadczy przeciwko rabinom wskazując, że kiedyś było inaczej – nie jest to kwestia osobistej opinii, ale dowodów starszych i pewniejszych niż żydowska tradycja. W przypadkach, w których nie da się udowodnić świadomego odstępstwa, fałszu, nieświadomego błędu ani złych intencji, powinno się dążyć do zgody i jedności przyjmując stanowisko zgodne z powszechnie obowiązującym, abyśmy praktykując razem mogli się pobudzać do zazdrości (Rz 11,11-15), wzajemnie budować i wspólnie wzrastać ku Jedynemu Bogu; nie można jednak budować prawdziwej jedności wokół autorytetu żadnych ludzi, a bez Boga i Jego Słowa w centrum.

 

Tomasz Palutkiewicz

2 Responses to 33 Parasza Bechukotaj (2016)

  1. Książka napisał(a):

    Pisz do ludzi a nie filozofuj. Wiele słów mało przekazu. Przekaz musi być zwięzły i treściwy a nie jak tu, że po 1/3 tekstu nie pamiętam co było na początku. Ma to być komentarz a nie książka.

    • Tomasz Palutkiewicz napisał(a):

      Różni ludzie potrzebują różnych treści…
      Dla jednych potrzeba zwięźle i prosto przekazywać podstawy,
      ale inni by się nie rozwijali słysząc na okrągło tylko to.
      To jest przykład „twardego pokarmu”, ale „mleko” też bywa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *