Życie czy Śmierć?

1. „Święto Zmarłych”, „Wszystkich Świętych”,
„Halloween”, „Samhain”, „Dziady”, Inne?

Współcześnie wielu gorliwych „chrześcijan”
słusznie sprzeciwia się „zabawie w Halloween”,
co opiera się i jest praktyczną kontynuacją
dawnych pogańskich zwyczajów ku czci demonów;
niestety Ci z pośród nich, którzy jednocześnie
propagują lub choćby uczestniczą w innym
„święcie zmarłych” – „Wszystkich Świętych”
po prostu nie zdają sobie sprawy z tego,
że ono także wywodzi się z tego samego źródła
i jedynie przybiera lepiej wyglądające pozory.
Oba wspomniane w tytule pogańskie święta
zawierały w swoich tradycyjnych praktykach
żądanie darów lub żebranie w nędznych szatach:
tacy żebracy wyglądający podobnie do umarłych
byli uważani za pośredników do świata duchów,
od których zależał ich wpływ na żywych;
a właśnie z powodu tych dawnych zwyczajów
o marnie ubranych wciąż mówi się „dziady”.

Wykopaliska archeologiczne i zabytki,
a także liczne dokumenty historyczne świadczą,
że np. celtyckie święto „Samhain”,
a także obyczaje wielu innych dawnych kultur
związane z kontaktami z duchami zmarłych,
w tym np. wystawianiem dla nich pożywienia
i rozpalaniem dla duchów ognia poza domami;
mają wyraźnie przedchrześcijańskie pochodzenie,
poprzedzając nie tylko ewangelizację tych ludów,
ale nawet samo powstanie „chrześcijaństwa”;
bowiem już nawet w III tysiącleciu p.n.e.
starożytne grobowce budowano dokładnie tak,
by właśnie w Samhain światło wschodzącego Słońca
wpadając wąskim wejściem rozświetlało wnętrza.
Podobnie też słowiańskie „Dziady”/”Zaduszki”,
które wiązały się z ucztami na cmentarzach
i pozostawianiem pokarmów i napojów zmarłym,
a także zapalaniem dla nich świateł ognia…
Zamiast nawracać do biblijnych zasad wiary
„Kościół katolicki” przyjął pogańskie święto
zmieniając tylko nazwy i adaptując zwyczaje,
ale zachowując jego pogański sens i termin.

Nie można służyć Bogu i demonom (1Kor 10,20-21),
więc człowiek prawdziwie wierzący musi zdecydować
czego będzie przestrzegał, a co odrzuca…

2. Związek Terminu ze Słowem Bożym?

Różne narody i kultury w różnych czasach
stosowały odmienne reguły kalendarzy;
więc daty tych samych wydarzeń i świąt
według różnych systemów liczenia czasu
mogą nie być idealnie dopasowane i stałe,
ale wahać się wokół wspólnego źródła.

Dostrzeżenie związków pomiędzy faktami
wymaga poznania tych różnic kalendarzy,
żeby połączyć daty wskazujące ten sam czas.

2a. Biblijny Sposób Wyznaczania Czasu

Żeby określić związek 1. listopada z Biblią,
trzeba ustalić powiązanie kalendarza urzędowego
z opisanym odwiecznym sposobem wyznaczania dat
według postanowień Stwórcy w tej sprawie:
– obserwacji Słońca, Księżyca i gwiazd
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 1,14);
– wskazania początku rachuby i przełomu lat:

„I oświadczył יהוה Moszemu
i Ahronowi w ziemi Micraim i rzekł:
„Miesiąc ten, będzie wam początkiem miesięcy;
pierwszym on dla was z miesięcy roku!
(…)
Dziś wychodzicie, w miesiącu Abib.”
(Szemot/2Moj/Exodos/Wj 12,1-2; 13,4)

„I Święta Żniwa [Szabuot],
pierwocin plonów twoich, tego coś wysiał na polu;
i Święta Zbiorów [Sukot] przy skraju roku,
gdy zbierzesz plony twoje z pola.”
(Szemot/2Moj/Exodos/Wj 23,16)

„I Święto Tygodni ustanowisz sobie,
przy pierwocinach żniwa pszenicy;
i Święto Zbioru przy nawrocie roku.”
(Szemot/2Moj/Exodos/Wj 34,22)

„I każesz zadąć w trąbę
miesiąca siódmego, dziesiątego dnia miesiąca;
w Dzień Przebaczenia [Jom HaKipurim]
każecie zadąć w trąbę po całej ziemi waszej.
I poświęcicie rok pięćdziesiąty,
a ogłosicie wolność na ziemi wszystkim mieszkańcom jej:
jubileuszem będzie on [rok] dla was;
i wrócicie każdy do posiadłości swojej
i każdy do rodziny swojej powróci.”
(Wajikra/3Moj/Leutikon/Kpł 25,9-10)

„Po upływie siedmiu lat urządzaj odpuszczenie.
(…)
I rozkazał im Mosze(h), i rzekł:
„Po upływie siedmiu lat, w czasie roku odpuszczenia,
w Święto Szałasów [Sukot],”
(Debarim/5Moj/Deuteronomion/Pwt 15,1; 31,10)

Tuż przed ostatnią plagą i wyprowadzeniem
Narodu Iszraela z Ziemi Micraim (Egiptów),
Bóg nakazał, żeby [odtąd] rozpoczynali oni
liczenie miesięcy od Abib – Miesiąca Kłosów
przypadającego wiosną – od marca lub kwietnia
(to wskazuje zmianę dotychczasowej praktyki);
jednak fragmenty opisujące późniejsze objawienia
świadczą, że według tej nowo-ustanowionej rachuby
przełom lat [nadal] przypadał w miesiącu siódmym,
w którym przypadają święta Sukot i Jom HaKipurim;
a w którym lata zawsze rozpoczynały się dawniej
(ciągła rachuba lat nie mogła być zaburzona,
cykliczną rachubę miesięcy można było zmienić),
zatem wcześniej to ten miesiąc był pierwszy,
bo liczono to naturalnie – ze wspólnym początkiem.

Taki sposób liczenia miesięcy i lat,
w którym coroczna rachuba miesięcy
zaczyna się w innej chwili niż same lata,
potwierdzają też w Biblii późniejsze wydarzenia,
których podane daty wyraźnie mają taki porządek:

„Słowa Nechemijahu, syna Chakalji.
W miesiącu Kislew [9.], roku dwudziestego
przebywałem w twierdzy Suza.”
(Neh 1,1)

„Pewnego razu w miesiącu Nisan [Abib – 1.],
roku dwudziestego panowania króla Artakserksesa,
mając pieczę nad winem wziąłem je i podałem królowi.
A nigdy dotąd nie bywałem smutny w jego obecności.”
(Neh 2,1)

Biblijna historia Nechemijahu pokazuje,
że 9. miesiąc 20. roku króla Artakserksesa
był przed 1. miesiącem tego roku;
co praktycznym świadectwem dowodzi,
że po Exodusie rok nie zaczyna się
od 1. miesiąca rachuby miesięcy,
ale na pewno przed 9. miesiącem
(tak samo Ezd 7,7-9; że po 5.).

Jeśli biblijny początek roku
przypada na współczesny miesiąc siódmy,
a dawniej (pierwotnie) miesiąc pierwszy,
który rozpoczyna się od nowiu Księżyca
(pierwszej wieczornej obserwacji jego światła
po okresie jego całkowitej niewidoczności)
przypadającego średnio około połowy września;
to gregoriański 1. listopada może odpowiadać
dacie około połowy 8. miesiąca po Exodusie
lub około połowy 2. miesiąca wcześniej…

Ciekawe jest także to, że „Dziady”
świętowane były przez słowiańskich pogan
co roku w 2 terminach dzielących od siebie
6 miesięcy: 1. listopada, ale także 1. maja;
co może świadczyć, że biblijna zmiana rachuby
wprowadziła zamieszanie w tej chronologii:
nie mając pewności co do terminu święta,
postanowili zachowywać oba możliwe…

2b. Wydarzenia w Podobnych Terminach

W biblijnej historii można znaleźć dwa wydarzenia,
które przypadają w datach bliskich wskazanym powyżej:

„Wtedy przyszło Jeroboamowi na myśl:
Łatwo może teraz wrócić władza królewska do Domu Dawida.
Jeżeli bowiem lud ten będzie chodził
składać oddania do Domu יהוה do Jeruszalaim,
przylgnie z powrotem serce tego ludu
do ich władcy, Rechabeama, króla Jehudy,
i wtedy, zabiwszy mnie, wrócą do Rechabeama, króla Jehudy.
Naradziwszy się tedy, kazał król sporządzić
dwa cielce ze złota i ogłosić ludowi:
Dosyć już napielgrzymowaliście się do Jeruszalaim;
oto bogowie twoi, Iszraelu,
którzy cię wyprowadzili z Ziemi Micraim.
I kazał jednego ustawić w Betelu, a drugiego ustawił w Dan.
Rzecz ta stała się przyczyną grzechu, bo lud pielgrzymował
albo do tego w Betelu albo do tego w Dan.
Pobudował też świątynki na wzgórzach
i ustanowił kapłanami pierwszych lepszych z ludu,
którzy nie należeli do domu Lewiego.
Nadto ustanowił [król] Jeroboam
W ÓSMYM MIESIĄCU, PIĘTNASTEGO DNIA MIESIĄCA,
święto na wzór święta, jakie było obchodzone w Jehudzie,
i składał ofiary na ołtarzu. Tak uczynił też w Betelu,
składając ofiary cielcom, które kazał sporządzić.
Osadził też w Betelu kapłanów ze świątynek na wzgórzach,
które kazał pobudować. Tak więc składał ofiary
na ołtarzu, który kazał sporządzić w Betelu,
PIĘTNASTEGO DNIA ÓSMEGO MIESIĄCA,
to jest miesiąca, który sam wymyślił,
aby w nim ustanowić święto dla synów Iszraela,
i składał ofiary na ołtarzu,
składając też ofiarę z kadzidła.”
(1Krl 12,26-33)

Pierwsze ze wskazanych wydarzeń, którego termin
średnio jest niewątpliwie bliski 1. listopada,
bo wskazuje to data według biblijnych reguł
praktykowanych współcześnie w judaizmie;
jest wydarzeniem bezbożnym i haniebnym,
aktem odwrócenia się od Boga i Jego Praw,
na rzecz zamiaru zachowania ludzkiej władzy,
którą Bóg dał niewdzięcznemu człowiekowi.

Ustanowienie bałwochwalczego święta na ten dzień
musi budzić poważne wątpliwości co do tej daty
i jest przestrogą przeciwko świętowaniu tego dnia;
ale ponieważ w tym akcie podłości przeciw Bogu
uczestniczyła tylko odstępcza część Narodu Iszraela,
nie jest to raczej źródło dla pogańskiego święta,
które zachowywały inne narody i to wcześniej…

„Roku sześćsetnego życia Noacha,
miesiąca drugiego, siedemnastego dnia miesiąca,
w tenże dzień rozwarły się
wszystkie źródła otchłani bezmiernej,
a spusty niebios się roztworzyły.”
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 7,11)

Drugie omawiane wydarzenie, historycznie wcześniejsze,
niewątpliwie dotyczy całej żyjącej obecnie ludzkości:
wszyscy jesteśmy potomkami patriarchy Noacha,
bo tylko rodzina jego jednego przetrwała potop…
A POTOP ROZPOCZĄŁ SIĘ WŁAŚNIE TEGO DNIA!

Mając to na uwadze trzeba jednak zauważyć,
że 1. listopada nie nazywa się wcale
„Świętem Noacha – JEDNEGO Sprawiedliwego”
ani nikt nie rozważa jego historii tego dnia;
uwaga nie skupia się na przetrwaniu i życiu…
Jest to świętowane jako uroczystość poświęcona
„WSZYSTKIM” z uwagą skupioną na ZMARŁYCH,
zatem w tym historycznym kontekście Biblii
ci ludzie nazywani przez świat „świętymi”
mogą być „świętymi” dla bezbożnych odstępców,
ale faktycznie są raczej POTĘPIENI PRZEZ BOGA
i SKAZANI NA ZAGŁADĘ za swą niegodziwość!

W takiej sytuacji oczywistym staje się,
że wspominanie swoich zmarłych bliskich
właśnie tego dnia nie jest niczym dobrym:
to umieszczanie ich w jednym gronie
z osobami, z powodu których Bóg postanowił,
że trzeba zgładzić prawie całą ludzkość
i jeszcze raz zacząć wszystko od nowa…

Wspominać dobre życia i dzieła swoich bliskich
można w każdym miejscu i w każdej chwili,
np. siedząc przy stole z rodziną i rozmawiając,
dziękować Bogu za ich istnienie także zawsze;
ale czynienie tego szczególnie w to „święto”
jest bardzo złym świadectwem i przekleństwem,
jakie człowiek wypowiada o swych przodkach,
a także o sobie, bo popełnia wielki grzech!

3. Czy Zmarli Mogą Komuś Jeszcze Pomóc?

3a. Kontakt z umarłymi

„Powróć, o יהוה, ocal moją duszę,
wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie,
bo nikt po śmierci nie wspomni o Tobie,
któż Cię wychwala w Szeolu?”
(Ps 6,5-6)

„Wołam do Ciebie, יהוה,
błagam Boga mego o miłosierdzie:
Jaki będzie pożytek z krwi mojej,
z mojego zejścia do grobu?
Czyż proch Cię będzie wysławiał
albo rozgłaszał Twą wierność?”
(Ps 30,9-10)

„To nie umarli chwalą יהוה,
nikt z tych, którzy zstępują do Szeolu,”
(Ps 115,17)

„Zaiste, nie Szeol Cię sławi ani śmierć wychwala Ciebie;
nie ci oczekują Twej wierności, którzy w dół zstępują.
Żywy, tylko żywy Cię wysławia, tak jak ja dzisiaj.
Ojciec dzieciom głosi Twoją wierność.”
(Iz 38,18-19)

„Każdą pracę, jaką napotka twa ręka,
wykonaj według sił swoich,
bowiem w Szeolu, do którego zdążasz,
nie ma już działania ani myślenia,
ani poznania, ani mądrości.”
(Koh 9,10)

„Nie znajdzie się pośród ciebie nikt,
kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę,
uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary;
nikt, kto by uprawiał zaklęcia,
pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych;
bo obrzydliwy jest dla יהוה każdy, kto to czyni.
Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich
Bóg twój, יהוה, sprzed twego oblicza.”
(Debarim/5Moj/Deuteronomion/Pwt 18,10-12)

Wiele fragmentów Pisma Świętego pewnie świadczy,
że umarli nie mają świadomości i nic nie czynią,
w tym nawet wtedy nie oddają czci Bogu…
Jak zatem umarli mogliby wysłuchiwać modlitw
i wstawiać się u Boga za żywymi? Nie mogą!
Umarli nie mogą nic zdziałać i w niczym pomóc,
więc nie ma żadnego sensu zwracanie się do nich!

Ponieważ umarli nie są świadomi niczego,
nie mogą sami wysłuchać wołania ani przyjść z pomocą;
a wszyscy ludzie, którzy głoszą i oferują kontakt z nimi,
są zwyczajnymi oszustami, którzy sprytnie tworzą pozory
lub współdziałają z demonami, które duchy zmarłych udają;
dlatego Bóg zabrania korzystania z takich praktyk…

Prawdziwy Bóg nienawidzi takiego postępowania,
zwracanie się do umarłych to śmiertelny grzech;
obrzydliwość, za którą Bóg surowo karze…

„A gdy otworzył pieczęć piątą,
ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych
dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli.
I głosem donośnym tak zawołały:
Jak długo jeszcze, Władco Święty i Prawdziwy,
nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą
kary tym, co mieszkają na ziemi?
I dano każdemu z nich białą szatę,
i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli,
aż się dopełni liczba ich współsług i braci,
którzy, jak i oni, mają być zabici.”
(Obj 6,9-11)

„…I rzekł: Proszę cię więc ojcze,
abyś go posłał do domu ojca mego,
[ja] mam bowiem pięciu braci,
niechaj złoży świadectwo wobec nich,
aby i oni nie przyszli na to miejsce męki.
Na to odrzekł mu Abraham:
Mają [Księgi] Moszego i Proroków, niech ich słuchają.
A on odrzekł: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli
ktoś z umarłych pójdzie do nich, nawrócą się.
I rzekł mu: Jeśli Moszego i Proroków nie słuchają,
to choćby ktoś z umarłych powstał, też nie uwierzą.”
(Łk 16,27-31)

Proroctwo zawarte w Objawieniu Jochanana (Jana)
pokazuje, że umarli mogą zostać wzbudzeni
mocą, na rozkaz i ustanowiony znak Stwórcy,
który ma absolutną władzę nad życiem i śmiercią;
ale zdarza się to w bardzo wyjątkowych sytuacjach
i nie należy się tego spodziewać w praktyce.
Tak czy inaczej nie ma sensu prosić umarłych,
ale tylko samego Boga, który wszystko sprawia…
Modlitwy wprost do Ojca nauczał Mesjasz Jeszua:
Mt 6,9-13; Łk 11,1-4 i sam tak się modlił: J 17.

Bóg zaświadczył też przy pomocy przypowieści,
którą opowiedział i wyjaśnił Jeszua (Jezus),
że nie posyła umarłych z radą i pomocą dla żywych;
bo wystarczające pouczenia już otrzymaliśmy
w zwojach i na kartach ksiąg Pisma Świętego,
które prorocy objawiali za swego życia.

Czy gdyby zmarli święci (uważani za żyjących)
rzeczywiście mogli wstawiać się za innymi,
to nie byłoby praktyczniej, prościej i skuteczniej,
żeby właśnie ci zmarli wstawiali się za zmarłych?
Czy zmarli święci nie wysłuchaliby próśb innych umarłych?
Czy bezpośredni kontakt między nimi nie byłby bliższy?
Czemu żywi mieliby prosić jednych zmarłych o modlitwy,
ale jednocześnie samemu przebłagiwać za innych zmarłych?
Czemu żywych uczy się jednocześnie jednego i drugiego?
Bo faktycznie TYLKO ŻYWI MOGLIBY CZYNIĆ jedno i drugie,
zaś wszyscy zmarli są tylko doktrynalnym pretekstem,
żeby ktoś mógł z tych praktyk żywych czerpać korzyści,
co w sytuacji samych zmarłych nic już nie zmienia!

3b. Dalsze Życie po Śmierci

„Jeszua im odpowiedział:
„Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą.
Lecz ci, którzy zostają uznani za godnych
osiągnięcia wieczności i POWSTANIA Z MARTWYCH,
ani się nie żenią, ani za mąż nie wychodzą.
Gdyż już nie mogą umrzeć, są bowiem równi aniołom
i jako uczestnicy ZMARTWYCHWSTANIA są synami Boga.
O tym zaś, że umarli ZMARTWYCHWSTAJĄ,
zaznaczył także Mosze(h) w opowiadaniu o krzewie.
Nazywa tam יהוה Bogiem Abrahama,
Bogiem Icchaka i Bogiem Jakuba.
Przecież Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych.
Wszyscy bowiem dla Niego [będą] żyjący.”
(Łk 20,34-38; także Mk 22,29-32; Mk 12,24-27)

Jako biblijne wierzący,
zgodnie ze świadectwem Ewangelii
(w której nie rozważa się „nieśmiertleności duszy”,
ale kontekst powyższych słów wskazuje bardzo jasno,
że jest to odpowiedź w sprawie ZMARTWYCHWSTANIA);
nie wierzymy w ciągłe „życie pozagrobowe”,
ale tylko w ZMARTWYCHWSTANIE UMARŁYCH;
wierzymy, że Ci, którzy teraz „śpią”,
kiedyś jeszcze powrócą do pełni życia
we wzbudzonych i przemienionych ciałach;
a sprawiedliwi nie zaznają więcej śmierci.

Czy ktoś nieśmiertelny mógłby zmartwychwstać?
Nie, bo nie mogąc umrzeć nigdy nie był martwy!
Zmiana formy istnienia to nie jest to samo!
„Nieśmiertelność duszy” przeczy Ewangelii!

Teolodzy mylnie głoszący „nieśmiertelność duszy”
rozumianą jako ciągłe życie, także bez ciał;
próbują uzasadniać swój pogląd powołując się
na Mdr 3,1-3 – fragment z greckiej Septuaginty,
którego jednak nie zawiera Biblia Hebrajska;
z Księgi Mądrości uznawanej w katolicyzmie,
której nie ma w protestanckim kanonie Biblii.
Autentyczność tego tekstu nie stanowi jednak
wcale problemu dla prawdziwego sensu tekstu,
który jest słuszny i zgodny z resztą Pisma;
o ile czyta się go w nieco dłuższym kontekście,
bez manipulacji i ignorowana pewnych faktów;
ale z uwzględnieniem starszych świadectw,
które wskazano już w rozważaniach powyżej:

„Osoby zaś sprawiedliwych są w ręku Boga
i nie dotknie ich żadne cierpienie.
W oczach głupców uchodzą za umarłych,
śmierć ich uznali za nieszczęście,
odejście od nas za unicestwienie,
a oni przecież spoczywają w pokoju.
Chociażby zdaniem ludzi zostali ukarani,
NADZIEJA ICH PEŁNA JEST NIEŚMIERTELNOŚCI!
Po drobnych utrapieniach otrzymają dobrodziejstwa,
Bóg bowiem doświadczył ich i uznał za godnych siebie.
Wypróbował ich jak złoto w piecu
i przyjął jak całopalne oddanie.
W czasie nawiedzenia swego zajaśnieją blaskiem
i rozbiegną się jak iskry wśród trzciny.
Będą sądzić ludy i panować nad narodami,
a Pan będzie im królował na wieki.
Ci, którzy Mu zaufają, poznają prawdę,
a wierni trwać będą przy Nim w miłości,
gdyż łaska i litość [przypadnie] Jego wybrańcom.”
(Mdr 3,1-9)

Jeśli czyta się ten fragment w tematycznej całości,
to wyraźnie mówi on o nieśmiertelnej PRZYSZŁOŚCI,
która nastanie dopiero po nawiedzeniu i zajaśnieniu,
zawierając obietnice tego, co stanie się wtedy:
po wzbudzeniu z martwych osób sprawiedliwych,
co do których nieśmiertelności jest NADZIEJA:

„W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni.
Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda,
nie jest nadzieją, bo jak można jeszcze
się spodziewać tego, co się już ogląda?
Ale jeżeli nie oglądając, spodziewamy się czegoś,
to z wytrwałością [wciąż] tego oczekujemy.”
(Rz 8,24-25)

„A jeżeli mieszka w was Duch Tego,
który Jeszuę wskrzesił z martwych,
to Ten, co wskrzesił Mesjasza Jeszuę z martwych,
przywróci do życia wasze śmiertelne CIAŁA
mocą mieszkającego w was Swego Ducha.”
(Rz 8,11)

Zmartwychwstanie, którego się spodziewamy
według obietnic zapisanych w treści Biblii
NIE JEST WZBUDZENIEM SAMYCH DUCHÓW LUDZI
do innego rodzaju życia w jakimś innym świecie;
ale tylko wskrzeszeniem człowieka jako całości:
ducha, duszy i CIAŁA (1Tes 5,23; 1Kor 15,51-53)!

3c. Święci Ludzie – Prawdziwa Definicja i Działanie

Mając to wszystko w świadomości,
„świętych” należy rozumieć według poniższych słów:

„Dlatego czuwajcie nad sobą w pełni trzeźwi,
pokładajcie swą nadzieję w łasce, którą wam daje
objawienie Jeszui Mesjasza, bądźcie posłuszni,
nie kierujcie się dawnymi pożądliwościami,
którym ulegaliście, gdy żyliście w nieświadomości,
lecz w całym postępowaniu stańcie się ŚWIĘTYMI,
tak jak świętym jest Ten, który was powołał,
bo napisane jest: „ŚWIĘCI bądźcie, bo Ja jestem Święty!”
A skoro Ojcem nazywacie Tego, który sądzi
bezstronnie każdego według jego uczynków,
bogobojnie przeżywajcie czas waszego pielgrzymowania,”
(1P 1,13-17)

„Swoje pozdrowienia PRZEKAZUJĄ też wszyscy ŚWIĘCI,
szczególnie ci z domu cesarza.”
(Flp 4,22)

Świętymi nie są umarli, których takimi ogłoszono!
Świętymi są żyjący członkowie społeczności wierzących,
bracia i siostry ze zboru, z którymi można rozmawiać,
którzy mogą słuchać i mogą odpowiadać i pomagać,
którzy wciąż na tym świecie wykonują służbę Boga
i wraz z którymi możemy się wzajemnie wspierać.
Ze świętością nie należy czekać do śmierci,
ale mamy być świętymi już tutaj i teraz!

Trzeba mieć przy tym wszystkim na uwadze,
że prawdziwi święci jako słudzy Boga (Obj 19,10; 22,8-9),
którzy nie mają takiego namaszczenia, upoważnienia do tego,
nie mogą ani nie chcą być przedmiotem religijnej czci:
np. odbiorcami pokłonów, modlitw, oddań (ofiar)…
Ani za życia (Mt 12,46-50; Łk 11,27-28; Dz 10,25-26; 14,13-15),
kiedy sami powstrzymywali takie czyny względem nich;
ani tym bardziej już po swojej śmierci,
gdy jako nieświadomi wcale nie zareagują.

Świętych NIE NALEŻY CZCIĆ poprzez rytuały,
nie należy błędnie czynić niczego takiego,
co tylko upodabnia i myli ich z bożkami pogan
(„cześć” lub „szacunek” określa słowo „τιμῇ”,
dlatego np. 1P 3,7; Rz 12,10 mogą być mylące);
ich NALEŻY SZANOWAĆ i naśladować ich pobożność
(Mt 16,24; Mk 8,34; 1Kor 11,1; Flp 3,17; Hbr 6,12):
pobożność w powstrzymywaniu złych zachowań
i pobożność w spełnianiu dobra…

Zamiast błędnie modlić się do osób,
które nawet nie mogą tego wysłuchać;
lepiej rozważać ich dzieje i postępowanie,
żeby uczyć się z tego jak dobrze żyć.

4. Czy Powinno się Chodzić na Cmentarze?

„Kto by też dotknął się na polu
bądź poległego od miecza,
bądź zmarłego, bądź kości ludzkiej,
bądź mogiły, – nieczystym będzie siedem dni;
wezmą tedy dla tego nieczystego,
popiołu z pogorzeliska oddania zagrzesznego
i naleją nań wody żywej w naczynie;
weźmie też hizopu, i umoczy go w onej wodzie
człowiek czysty, i pokropi namiot, i wszystkie naczynia,
i wszystkie osoby, które tam były,
albo tego, który się dotknął kości,
albo poległego, albo zmarłego, albo mogiły;
i pokropi czysty nieczystego dnia trzeciego i dnia siódmego,
i oczyści go dnia siódmego; i wypierze szaty swe
i wykąpie się w wodzie, a będzie czysty wieczorem.
Człowiek wszakże, który by skalanym był, a nie oczyścił się;
wytrąconą będzie dusza ta z pośród zgromadzenia,
jeżeliby Przybytek יהוה skalał:
wodą oczyszczającą pokropionym nie został,
nieczystym pozostaje.”
(Bemidbar/4Moj/Arithmoi/Lb 19,16-20)

„I rzekł יהוה do Moszego:
„Oświadcz kohenom, synom Aharona i powiedz im:
przy osobie zmarłej niechaj nikt z nich
się nie zanieczyści w pośród współplemieńców swoich.
A tylko przy krewnym najbliższym swoim,
przy matce i ojcu, przy synu, córce i bracie swym.
I też przy siostrze swej, dziewicy najbliższej sobie,
która nie była zamężną, przy niej zanieczyścić się może.
Nie zanieczyści się jako przełożony
wśród współplemieńców swoich, aby znieważyć siebie.”
(Wajikra/3Moj/Leutikon/Kpł 21,1-4)

„Kohen HaGadol z pomiędzy braci swej,
na głowę którego wylany olej namaszczenia,
i którego dłoń upełnomocniono, aby wkładał szaty,
głowy swojej nie obnaży, i szat swoich nie rozedrze.
I do żadnych osób zmarłych nie przystąpi;
przy ojcu i przy matce swej nie zanieczyści się.”
(Wajikra/3Moj/Leutikon/Kpł 21,10-11)

„Do innego rzekł: pójdź za Mną. Ten zaś odpowiedział:
władco, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca.
Odparł mu: zostaw umarłym grzebanie ich umarłych,
a ty idź i głoś Królestwo Boże.”
(Łk 9,59-60; także Mt 8,21-22)

Tora Boga poucza wyraźnie i wielokrotnie,
że dotykanie zmarłych lub grobów zanieczyszcza,
dlatego ogólnie i zwyczajnie należy tego unikać
nie odwiedzając cmentarzy ani grobów bez potrzeby;
najbardziej uświęconym osobom, np. kohenom (kapłanom)
wcale nie wolno dotykać ludzkich zwłok, nawet grzebać.
Jednocześnie jednak w tradycyjnym nauczaniu judaizmu
grzebanie zmarłych to najlepszy z dobrych czynów,
bezinteresowne narażenie siebie dla kogoś innego
(czego wzorami mogą być np. pochówki Jakuba i Josefa
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 49,33-50,14; 50,25-26),
których przeniesiono z Micraim do Ziemi Iszraela;
a także kilku-etapowy pogrzeb Jeszui Mesjasza:
złożenie do krypty, namaszczenia – Łk 23,52-24,1;
co poprzedzało ostateczne złożenie kości w ossuarium
po rozłożeniu się miękkich tkanek ciała – J 11,38-39);
bo za coś takiego nie można otrzymać wdzięczności,
bo zmarły nie może już oddać nic w zamian za to.

„Mój synu, wylewaj łzy nad zmarłym,
smuć się i zawodź lamentacje.
Pogrzeb jego ciało, jak mu przystoi,
i nie zachowuj się obojętnie wobec jego zgonu.
Smuć się, mój synu, płacz rzewnie
i obchodź żałobę, jaka mu przystoi:
dzień jeden lub dwa, by umknąć szemrania,
potem się pociesz, aby usunął się smutek.
Zmartwienie prowadzi do niepowodzenia,
podobnie i smutek serca pomnaża udręki.
Przez wspominanie smutek się odnawia,
a życie udręczonego jest przekleństwem serca.
Nie zwracaj wciąż ku niemu swego serca,
odsuń wspomnienie o nim, a myśl o przyszłości.
Nie wspominaj o nim, bo dla niego już nie ma nadziei,
w czymże możesz mu pomóc? – a SOBIE ZASZKODZISZ.
Pomyśl o jego losie, który jest także twoim losem,
on go przeżywał wczoraj, a ty dziś.
On spoczywa, niech spocznie i pamięć o nim,
kiedy on już odszedł, ty się uspokój.”
(Syr 38,16-23)

Z tego względu obecność za cmentarzach
i kontakt ze zmarłymi należy ograniczać
do minimum: tylko obrzędów pogrzebowych;
po których należy skupić się na życiu.

Żydowski zwyczaj kładzenia kamieni na grobach
pierwotnie nie był odpowiednikiem np. kwiatów,
czym stał się dopiero pod wpływem innych kultur;
ale nad grobem usypywano kamienne kopce,
żeby to miejsce było utrwalone i widoczne
(Bereszit/1Moj/Genesis/Rdz 35,19-20),
żeby je omijać i nie dotykać bez potrzeby!
Dodatkowe kamienie zawsze można dorzucić,
ale nie trzeba kłaść ich tam rytualnie
ani chodzić tam specjalnie po to.

5. Czy Zmarłym Można Jeszcze Pomóc?

„I wydało morze umarłych,
którzy w nim się znajdowali,
również śmierć i otchłań wydały umarłych,
którzy w nich się znajdowali,
i byli osądzeni, każdy według uczynków swych.”
(Obj 20,13)

„Albowiem syn człowieczy przyjdzie
w chwale Ojca swego z aniołami swymi,
i wtedy odda każdemu według uczynków jego.”
(Mt 16,27)

„Jeśli ktoś spostrzeże,
że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci,
niech się modli, a przywróci mu życie;
mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci.
Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć.
W takim wypadku nie polecam, aby się modlono.”
(1J 5,16)

Biblia mówi jasno, wyraźnie i pewnie,
że każdy człowiek zostanie osądzony
WEDŁUG SWYCH WŁASNYCH CZYNÓW;
którymi nie są wstawiennicze modlitwy innych,
ani świętych, ani zmarłych, ani żywych…

2Mch 12,36-45 mówi o oddaniu (ofierze) za zmarłych,
jednak tekst mimo ich grzechu nazywa ich pobożnymi,
bo ich sprawiedliwość zanieczyszcza jedna wina,
która nie przeważa gorliwości jaką okazywali;
nie chodzi więc wcale o próbę zmiany ich osądu;
a podobnie jak w historii Akhana opisanej w Joz 7
zadośćuczynienia za ich winę potrzebują też żywi,
aby odzyskać błogosławieństwo w dalszej walce;
błogosławieństwo dla społeczności, a nie tych osób.

Przekonanie o tym, że można żyć grzesznie,
a ktoś inny przebłaga za nas po śmierci
jest niezwykle szkodliwe i bardzo złe;
bo wielu całkiem powstrzymuje to od nawrócenia,
łudząc ludzi fałszywą wiarą, że po ich śmierci
ktoś inny zapłaci za nich cenę oczyszczenia.
Zbawienie trzeba przyjąć jeszcze za życia,
trzeba też wydać dobre owoce nawrócenia!

Modlić można i należy się tylko za tych,
którzy jeszcze żyją i mogą się poprawić,
którym rzeczywiście można pomóc (Jk 5,16);
bo takie osoby mogą doznać doświadczenia,
które jeszcze doprowadzi je do nawrócenia,
aktu wiary i czynów, którymi się oczyszczą,
zaświadczą o wybraniu drogi Boga…
Uczynki osób umarłych są już zakończone,
a ich lista pełna, zamknięta i ostateczna;
pozostaje zatem tylko czekać na wyrok Boga:
wyrok kary lub nagrody, śmierć lub życie wieczne.

Nie traćmy czasu na złudne starania o umarłych,
ale troszczmy się raczej o własną sprawiedliwość
i tych żywych, którym jeszcze można pomóc!

6. Jakim duchom i jak głosił Duch Mesjaszowy?

„Bo i Mesjasz raz jeden cierpiał za grzechy,
sprawiedliwy za niesprawiedliwych,
aby was doprowadzić do Boga;
poniósłszy śmierć jako człowiek,
przez Ducha, mocą którego zaniesione było
ogłoszenie DUCHOM [uwięzionym] w otchłani.
Były one nieposłuszne wtedy, gdy za dni Noacha
Bóg cierpliwie czekał i budowana była arka,
w której niewielu, to jest osiem osób,
zostało ocalonych przez wodę.”
(1P 3,18-20)

Niektórzy „chrześcijanie” powołując się na ten tekst
sugerują, że Jeszua (Jezus) podczas gdy sam był umarły,
miałby głosić duchom zmarłych grzeszników zbawienie…
Takie zrozumienie tego fragmentu przeczy nie tylko
wszystkim biblijnym kontekstom wskazanym już powyżej,
ale i wyjaśnieniom zawartym w Listach Kefy (Piotra),
które pokazują właściwe znaczenia tych słów:

„Bóg bowiem nie oszczędził aniołów, którzy zgrzeszyli,
lecz strąciwszy do otchłani, umieścił ich
w mrocznych lochach, aby byli zachowani na sąd;
Również starożytnego świata nie oszczędził,
lecz ocalił jedynie ośmioro
wraz z Noachem, zwiastunem sprawiedliwości,
zesławszy potop na świat bezbożnych;”
(2P 2,4-5)

„Uwięzionymi duchami” nie są zmarli grzesznicy
(bo nie dotyczy to wcale wszystkich czasów,
więc nie osób z całej [wcześniejszej] historii);
ale aniołowie z czasów Noacha – z przed potopu,
aniołowie, którzy nie umierają ze starości,
więc mogą wciąż być żywi po tysiącach lat…
W przeciwieństwie do tych, którzy są umarli.

„Zbawienia tego poszukiwali
i wywiadywali się o nie prorocy,
którzy prorokowali o przeznaczonej dla was łasce,
Starając się wybadać, na który albo na jaki to czas
wskazywał DZIAŁAJĄCY W NICH DUCH MESJASZOWY,
przepowiadający cierpienia, mające przyjść na Mesjasza,
ale też mające potem nastać uwielbienie.
Im to zostało objawione, że nie sobie samym, lecz wam
usługiwali w tym, co teraz wam zostało zwiastowane
przez tych, którzy w Duchu Świętym zesłanym z Niebios
opowiadali wam radosną nowinę; a są to rzeczy,
w które sami aniołowie wejrzeć pragną.”
(1P 1,10-12)

„Duchem”, którego mocą wzbudzony został Jeszua (Jezus),
nie był on sam, nie była to np. jego własna świadomość,
ale wyraźnie natchnienie od Jedynego Boga – Ojca,
które na przestrzeni dziejów ludzkości było udzielane
wielu różnym, oddzielnym osobom – prorokom Najwyższego,
którzy nierzadko żyli i działali w tym samym czasie,
równocześnie będąc natchnieni cząstkami jednego ducha,
więc nie może chodzić ciągle tylko o jedną osobę.

Ostatecznie więc okazuje się,
że Jeszua (Jezus) jak każdy człowiek umarł normalnie,
umarł i był martwy, po czym zmartwychwstał w ciele;
zaś zwiastowanie uwięzionym duchom (czyli aniołom)
odbywało się poprzez usta dawniejszych proroków,
na przykład Chanoka (Henocha) oraz Noacha (Noego);
którzy byli natchnieni tym samym Mesjańskim Duchem,
a więc wykonywali to samo dzieło, co Jeszua Mesjasz:
zwiastował to ten sam duch, ale nie ta sama osoba!

Fakty te pouczają zatem wyraźnie,
że Bóg prawdziwie jest sprawiedliwy
i nie ma względu na osoby ani czasy;
ale wszędzie i zawsze, wcześniej i później
wszystkich dokładnie tak samo osądza i rozlicza
oraz wszystkim tak samo oferuje zmartwychwstanie
i życie wieczne w świecie, który ma nadejść.

Chwała Bogu!